Projekt dofinansowała Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży.


„Bez znajomości języków obcych człowiek czuje się gorzej, niż bez paszportu" — Antoni Czechow
Polsko – niemiecka wymiana młodzieży - wrzesień 2015

Języków obcych uczymy się od kilku lat. W tym roku nadeszła pora, aby sprawdzić nasze umiejętności. Wszystko zaczęło się już w czerwcu, gdy, za pośrednictwem naszych opiekunów – Wojciecha Fąki i Rity Cierpki z zaprzyjaznionej szkoły, otrzymaliśmy adresy mailowe naszych kolegów i koleżanek z Niemiec, a dokładniej z Grossefehn. Szybko nawiązaliśmy kontakt i utworzyliśmy grupę na Skype. Zarówno w piśmie, jak i w mowie, używaliśmy różnych języków; najczęściej angielskiego, rzadziej, niestety, niemieckiego. Trochę baliśmy się niedoskonałości...

Wreszcie nadszedł upragniony dzień wyjazdu. Mimo radości rozpierającej nasze serca, stres zdołał wtargnąć się do naszych umysłów. Pożegnaliśmy się z rodzicami i światem, który znaliśmy i wyruszyliśmy w nieznane.

W niedzielny poranek dotarliśmy do celu. Nikt nie kwapił się do wyjścia z autobusu, wszyscy oddalali moment powitania. Teraz wiemy, że „strach ma wielkie oczy”. Niedługo potem, w dobrych humorach byliśmy w domach rodzin, u których mieliśmy spędzić najbliższy tydzień.

Popołudnie upłynęło na asymilowaniu się z osobami, które do tej pory znaliśmy za pośrednictwem Internetu. Pod wieczór spotkaliśmy się we wspólnym gronie, bez opiekunów. Poznawaliśmy się wzajemnie, przypasowywaliśmy imiona do twarzy.  Dość szybko wróciliśmy do domostw, musieliśmy odespać nocną podróż.

Nazajutrz uczestniczyliśmy w zajęciach szkolnych. Omówiliśmy plan pobytu, zwiedziliśmy szkołę. Nawzajem uczyliśmy się polskich i niemieckich zwrotów. Popołudnie znowu spędziliśmy wspólnie na rozmowach i grach, tym razem bez naszych opiekunów.

We wtorek pojechaliśmy do Aurich, zwiedzaliśmy Centrum Edukacyjne Energii Odnawialnej (EEZ), w którym poznaliśmy jej tajniki. Później spędziliśmy czas w oceanarium w Wilhemshafen. Ciekawostką była ryba, która, oprócz płetw, miała również nogi. W prezencie od wychowawców dostaliśmy czas wolny w centrum handlowym. Wieczór natomiast, dla odmiany spędziliśmy… oczywiście wspólnie.

W środę poznawaliśmy prawa fizyki i tajniki chemii w języku angielskim. Na lekcji fizyki zbudowaliśmy głośniki, na chemii bawiliśmy się w pokrywanie monet miedzią. Lekcje były naprawdę ciekawe, chcielibyśmy podobnych u nas. Nie można spędzać czasu na leniuchowaniu, dlatego po południu mogliśmy wykazać się umiejętnościami sportowymi. Co robiliśmy wieczorem? Chyba każdy potrafi się domyślić… wspólnie spędzony czas do póżnych godzin.

Czwartek – ostatni cały dzień spędzony z niemieckimi kolegami i koleżankami. Zostawiliśmy po sobie ślad w formie plakatu. Tym razem czas wolny był po południu, spędziliśmy go grając w  piłkę. Wieczorem odbyło się spotkanie z rodzicami, odtańczyliśmy „belgijkę”, trenowaną przez ostatnie dni pod okiem... nas samych.

Piątek był najsmutniejszym dniem wymiany. Od rana przygotowywaliśmy prezentację multimedialną na temat naszego pobytu w Großefehn. Cały czas mieliśmy świadomość, że niedługo przyjdzie nam się rozstać. Gdy ta chwila nadeszła, wszyscy, oprócz najtwardszych, ronili łzy. Podziękowaliśmy rodzinom za gościnę i mile spędzony czas. Wymieniliśmy czułości z naszymi nowymi przyjaciółmi i bez specjalnego entuzjazmu ruszyliśmy w drogę powrotną.
DO ZOBACZENIA W MAJU!!!

Marta i Maciej Boruszak



Kto podróżuje…

„Kto podróżuje, ten ma co opowiadać”, brzmi jedno z niemieckich przysłów. W języku polskim znamy je nieco inaczej, po prostu „podróże kształcą”. Młodzież naszego kostrzyńskiego gimnazjum przekonała się o tym, myślę, po raz kolejny, wyjeżdżając do Grossefehn, aby kontynuować piękną tradycję wymiany młodzieży z tamtejszą szkołą. Nasze spotkanie miało miejsce w końcu września, ale do tej pory miło i w żywy sposób wszyscy je wspominamy. Gościnne rodziny, u których przebywaliśmy, specyficzne zwyczaje, spokojnie płynące życie, to tylko niektóre obrazy, zapadły w pamięć.

Grossefehn, to czternastotysięczna gmina leżąca w Niedersachsen w regionie Ostfriesland w północno – zachodnich Niemczech. Stamtąd jest już tylko ok. 40 km do Morza Północnego i tyle samo do Holandii. Życie w Grossefehn płynie, wydawałoby się, nadzwyczaj spokojnie, wręcz leniwie. I rzeczywiście, powolne tempo życia, brak pośpiechu jest tym, co od razu może zaskoczyć. Spokój życia nie oznacza jednak marazmu, wręcz przeciwnie. Rok kalendarzowy gminy wypełniony jest przeróżnymi imprezami kulturalnymi, którymi żyje większość mieszkańców Grossefehn. Bogate życie mieszkańców widoczne jest głównie wiosną. Wiąże się ono często ze świętami Wielkiej Nocy. Znane u nas topienie Marzanny „ zastąpione jest” rozpaleniem wielkiego ogniska symbolizującego odejście zimy i przyjście „nowego”. Odbywa się to zawsze w sobotę wielkanocną podczas zorganizowanego festynu. Na tym jednak nie kończy się pożegnanie zimy. Tradycją jest, że każdego roku 30 kwietnia organizowane jest powitanie maja. Należy postawić jak najwyższe „drzewo majowe” przyozdobione kwiatami. Drzewa są tak wysokie, że stawianie ich odbywa się przy pomocy lin ciągniętych przez grupę mężczyzn. Zawody te przypominają budowę palm wielkanocnych w niektórych rejonach naszego kraju. Gdy dorośli i młodzież zajmują się przyozdabianiem wspomnianych drzew, dzieci biorą udział w konkursie układania małych dywanów kwiatowych, na których umieszczają symbole wiary, nadziei i miłości. Te i wiele innych wspólnych przedsięwzięć społeczności Grossefehn scalają ją i sprawiają, że ludzie w wyraźny sposób identyfikują się ze swoją miejscowością.

Grossefehn, to gmina pięciu młynów. Wszystkie są w świetnym stanie. Część z nich spełnia do tej pory swoją funkcję, inne to galerie sztuki, m.in. obrazów. W skład gminy wchodzi aż czternaście wiosek, lecz komunikacja między nimi rozwiązana jest wzorcowo, a dzięki dużej ilości ścieżek rowerowych, można bezpiecznie przemieszczać się właśnie rowerem, z czego chętnie korzysta młodzież dojeżdżając do szkoły. Ścieżki rowerowe i piesze, to także świetna atrakcja turystyczna dla przyjezdnych. Na terenie gminy przy miejscowości Timmel rozciąga się piękne jezioro. I ono zapewnia znakomitą rekreację dla mieszkańców i gości. Z nadbrzeżnego małego portu można wypożyczać łodzie, motorówki, żaglówki i rowery wodne. Część brzegu jeziora zagospodarowana jest jako plaża, która w upalne dni tętni życiem.

Wiele atrakcji w ciągu roku gmina organizuje dla mieszkańców w nowo wybudowanej hali widowiskowej. Odbywają się tam zawody hippiczne, zawody psów tresowanych, powożenia bryczkami, koncerty muzyki, czy nawet targi rolnicze. Na terenie Grossefehn istnieje Centrum Informacji Turystycznej. Tam znajdziemy wszelką pomoc w odszukaniu czegoś dla siebie.

Za każdym razem, gdy tam jesteśmy, spotykamy się z panem Olafem Meinen – burmistrzem gminy. Spotyka nas zawsze miłe przyjęcie z jego strony. Podczas spotkania w ratuszu młodzież pyta o wiele przeróżnych rzeczy, które ją interesują, lub zadziwiają. Pytanie tegorocznego spotkania: Dlaczego mieszkańcy, wychodząc z domu, często nie zamykają drzwi na klucz? Niby proste pytanie, ale pan burmistrz, zaskoczony, nie potrafił na nie odpowiedzieć…

Gminę Grossefehn na pewno warto odwiedzić, warto poznać mieszkających tam ludzi, którzy w konsekwencji, nie różnią się przecież od nas. Są bardzo gościnni i przyjaźnie nastawieni. No, może ich życie jest spokojniejsze… Nasza młodzież, która we wrześniu spędziła tam czas, z pewnością wzbogaciła swoje doświadczenia, a znajomości, może nawet przyjaźnie, jakie zawiązały się między nią, a rówieśnikami z Niemiec, zaowocują w jej dorosłym już życiu. Bo niewiele rzeczy kształtuje młodzież tak, jak kontakt z innymi, którzy, chcąc nie chcąc, wpływają na jej osobowość i kształtują jej postawy.

Wojciech Fąka



Polsko – niemiecka wymiana młodzieży Kostrzyn 2014

Nasza wymiana młodzieży z KGS Grossefehn jest kontynuowana. Właśnie w tym miesiącu, a dokładnie w dniach 02 – 07 czerwca 2014r. odwiedziła nas ośmioosobowa grupa gimnazjalistów z zaprzyjaźnionej szkoły. Opiekunem grupy był tym razem pan Matthias Reintges. Młodzi poznali się jesienią ubiegłego roku, kiedy to wyjechaliśmy do Niemiec na zaproszenie kierownictwa szkoły, młodzieży i ich rodziców. Tegoroczny pobyt gości w Kostrzynie obfitował w bogaty, wcześniej zaplanowany program.

Młodzież integrowała się podczas wspólnej gry w kręgle w poznańskim „Niku”, a także podczas całodniowych wyjazdów -najpierw do Torunia, i następnego dnia, kolejny raz do Poznania. Nasz pobyt w toruńskim „Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy” pozwolił eksperymentować na polu fizyki, a przechadzka po Starówce Toruńskiej z panią przewodnik, doświadczyć klimatu miasta i poznać fragment jego historii, zresztą, polsko – niemieckiej historii.

O historii miasta, tym razem Poznania, dowiedzieliśmy się następnego dnia, będąc na pokazie „Makiety Starego Poznania” przy ulicy Ludgardy. Mimo bliskości miasta, nie wszyscy wiemy, jak gród poznański powstawał, jakie dla współczesności miał gospodarcze i polityczne znaczenie. Warto było tam być, aby można było się tego wszystkiego dowiedzieć. Także nasi goście mogli doświadczyć tego, jakie znaczenie ma nasz region, jeśli chodzi o historię całego kraju.

Te i inne punkty programu tegorocznej wymiany młodzieży okazały się dobrym przyczynkiem do integracji obu grup. Wspólna zabawa i nauka przez doświadczanie, będzie, mam nadzieję, początkiem dłuższej znajomości chociaż niektórych uczestników spotkania. Tak było przecież i zeszłymi laty. Wzajemne poznawanie się, przełamuje, krzywdzące częstokroć, stereotypy nabyte w przeróżny sposób.

Już dziś formuje się w naszym gimnazjum nowa grupa młodzieży, która jesienią pojedzie do Grossefehn, aby kontynuować współpracę między obiema szkołami. Uczestnicy zdobędą doświadczenia, które w przyszłości z pewnością okażą się bezcenne.

Wojciech Fąka



Po raz kolejny byliśmy w Grossefehn

Dobrze się stało, że i w tym roku mogliśmy odwiedzić naszych przyjaciół z zaprzyjaźnionej szkoły w niemieckim Grossefehn. Chociaż nasza podroż autokarem trwała prawie trzynaście godzin, to przecież radość spotkania z nowymi, ale i ze starymi znajomymi kazała szybko o trudach podróży zapomnieć.

Nasz pobyt w dniach 20 – 25 września 2013r. był dla nas wszystkich czasem doświadczeń, językowych zmagań, czasem niepewności - zwłaszcza na początku - ale i niezapomnianych wrażeń, pięknie przeżytych chwil. Znajomości, a nawet przyjaznie, które dane jest nam zawierać, są bezcenne. Często dopiero po latach jesteśmy w stanie docenić to, co się wspólnie przeżyło i zauważyć, jakie piętno wywarły spotkania na naszą dalszą edukację, a nawet, nie przesadzając, na nasze dalsze życie.

Cieszymy się, że już w maju będziemy u siebie gościć naszych wrześniowych gospodarzy.Z pewnością i wówczas będzie to nie tylko dla nas - uczestników, ale i dla całego Gimnazjum Kostrzyńskiego, czas radości i wzajemnego kulturowego poznania.

Wojciech Fąka – opiekun grupy.




Copyright © 2015 Gimnazjum im. Rady Europy w Kostrzynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Część fotografii użytych na tej stronie została wykonana przez Studio Foto J. Wicher.